The Steel Edit — jewelry journal
Przekłuwanie uszu to decyzja, która może przynieść radość, ale i nieprzyjemne niespodzianki – szczególnie gdy skóra reaguje zaczerwienieniem, swędzeniem czy nawet ropieniem. Winowajcą często okazuje się niewłaściwy metal w kolczykach. Według badań opublikowanych w *Journal of the European Academy of Dermatology and Venereology*, aż 15% populacji cierpi na alergię na nikiel, a większość przypadków dotyczy właśnie biżuterii. To nie przypadek, że Unia Europejska wprowadziła rozporządzenie REACH, które ogranicza zawartość niklu w produktach mających kontakt ze skórą do 0,05% wagowo. Mimo to, wciąż można trafić na kolczyki niskiej jakości, które przekraczają te normy.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o normach bezpieczeństwa dla biżuterii i jak czytać certyfikaty, sprawdź szczegółowe wytyczne w Gemzara.
Pierwsze kolczyki powinny pozostać w uszach przez co najmniej 6 tygodni – tyle czasu potrzebuje skóra na pełne zagojenie. W tym okresie narażona jest na działanie potu, wody i bakterii, dlatego materiał musi być nie tylko hipoalergiczny, ale też odporny na korozję. Skala twardości metali (tzw. skala Mohsa) pokazuje, że złoto czy tytan są znacznie bardziej wytrzymałe niż stal chirurgiczna. To ważne, bo zarysowania na powierzchni kolczyka mogą stać się siedliskiem drobnoustrojów. Przykład? Kolczyk ze stali nierdzewnej, choć popularny, może zawierać domieszki niklu, które z czasem uwalniają się pod wpływem potu.
Jeśli masz wrażliwą skórę lub skłonność do alergii, najlepszym wyborem będzie tytan klasy medycznej (ASTM F136) lub złoto o próbie 14K i wyższej. Tytan jest lekki, nie uczula i nie ciemnieje, a jego indeks waterproof (IP67) oznacza, że można go nosić nawet pod prysznicem bez ryzyka korozji. Złoto z kolei, choć droższe, jest naturalnie antybakteryjne – badania wykazały, że bakterie *Staphylococcus aureus* (częsta przyczyna infekcji) rzadziej namnażają się na jego powierzchni niż na srebrze czy stali. Uwaga jednak na białe złoto: często zawiera nikiel jako utwardzacz, więc lepiej postawić na żółte lub różowe.
Srebro, choć ładne i niedrogie, nie jest najlepszym wyborem na pierwsze kolczyki. Ma tendencję do czernienia pod wpływem siarki zawartej w pocie, a jego powierzchnia może utleniać się, drażniąc skórę. Jeśli jednak bardzo zależy ci na srebrnych kolczykach, wybierz te z powłoką rodową – to cienka warstwa rodu (metalu z grupy platynowców), która zabezpiecza przed korozją i alergiami. Pamiętaj tylko, że powłoka z czasem się ściera, więc kolczyki będą wymagały wymiany po kilku miesiącach noszenia.
Przed zakupem kolczyków sprawdź, czy mają certyfikat potwierdzający zgodność z normami REACH lub ASTM. Warto też zwrócić uwagę na sposób pakowania – kolczyki powinny być zapieczętowane w sterylnym opakowaniu, najlepiej z datą ważności sterylizacji. Jeśli kupujesz je w salonie, poproś o pokazanie dokumentacji – dobry salon zawsze ma ją pod ręką. Unikaj kolczyków z „medycznego plastiku” na pierwsze przekłucie – choć są hipoalergiczne, łatwo się łamią i trudno je zdezynfekować.
Po założeniu kolczyków pielęgnacja jest równie ważna jak sam materiał. Przez pierwsze 2 tygodnie przemywaj miejsce przekłucia solą fizjologiczną (0,9% NaCl) dwa razy dziennie, a następnie smaruj maścią z pantenolem. Unikaj dotykania uszu brudnymi rękami i nie obracaj kolczykami zbyt często – może to podrażnić skórę. Jeśli zauważysz obrzęk, ból czy wydzielinę, nie zwlekaj z wizytą u lekarza – to może być oznaka infekcji lub reakcji alergicznej.
Pamiętaj, że nawet najlepszy metal nie zastąpi odpowiedniej higieny. Jeśli masz skłonność do alergii, przed przekłuciem uszu zrób test płatkowy u dermatologa – pozwoli to wykluczyć uczulenie na nikiel czy inne metale. A jeśli już zdarzy ci się reakcja alergiczna, nie panikuj: wystarczy wymienić kolczyki na tytanowe lub złote, a objawy powinny ustąpić w ciągu kilku dni. Najważniejsze to nie bagatelizować pierwszych sygnałów – lepiej dmuchać na zimne, niż leczyć powikłania.